Правда о Катыни
: Главная : : Новости : : Содержание : : Вопросы и ответы : : Форум : : О проекте :


 Поиск 

 Содержание 
Введение
Официальные документы
Версии
Свидетельства
Публикации
Места захоронений

 Партнёры 

Интернет-магазин Делократ.Ру - Правильные идеи по доступным ценам

 Сервис 
Расширенный поиск
Ссылки
Форум

 О сайте 
Сайт http://katyn.ru «Правда о Катыни. Независимое расследование» – является интернет-ресурсом международного проекта «Правда о Катыни», созданного для выяснения истинных обстоятельств одного из самых загадочных и противоречивых эпизодов Второй Мировой войны – Катынского расстрела. Более подробно о целях проекта можно прочитать в разделе сайта «О проекте».
Наш контактный e-mail: info@katyn.ru

В оформлении дизайна сайта использованы фотоматериалы из книги «Amtliches Material zum Massenmord von Katyn» (Berlin, 1943) и фотографии из архива Алексея Памятных.

 Статистика 







 Содержание 
Начало раздела > Публикации > Сообщения > 2007

Как снова декоммунизировать названия улиц. Интернет-портал "Gazeta.Pl". 25 января 2007 г. (на польском языке)


I jak tu znowu dekomunizować ulice

 Rozmawiali Dariusz Bartoszewicz, Jarosław Osowski 2007-01-25, ostatnia aktualizacja 2007-01-25 21:43:17.0

Zakurzony już materiał dotyczący dekomunizacji nazw ulic znów nieoczekiwanie stał się towarem pierwszej świeżości. A wszystko dzięki politykom PiS, którzy ponownie chcą lustrować ich patronów. Rozmawiamy z Dr Ewa Kaltenberg-Kwiatkowska, socjolog z Kolegium Nauk Społecznych i Administracji na Politechnice Warszawskiej i jej studentami.

Dariusz Bartoszewicz, Jarosław Osowski: Pomysł premiera Jarosława Kaczyńskiego, żeby ustawowo dekomunizować nazwy ulic, spadł Wam chyba z nieba?

Dr Ewa Kaltenberg-Kwiatkowska, socjolog z Kolegium Nauk Społecznych i Administracji na Politechnice Warszawskiej: Raptem dostaliśmy prezent, a nasz temat badawczy zyskał niesłychanš aktualność. Na początku semestru stworzyłam z grupą studentów zespół, który zaczął opracowywać materiał, jaki u mnie leży od początku lat 90. I nagle on - dzięki politykom - znów jest "pierwszej świeżości. Mamy dane z ok. 40 miast od Warszawy po Alwernię. Zostały zebrane przez uczestników studiów podyplomowych na Wydziale Architektury PW i studentów naszego Kolegium. Chciałam te dane wykorzystać jako ilustrację tematów z socjologii przestrzeni.

Dużo jeszcze zostało ulic do dekomunizacji?

E.K.-K.: Nie wiemy. Zależy, co i jak się komu kojarzy.

Sprawdziliśmy, że np. we Wrocławiu radni zmienili nazwy 64 ulic i placów. Wylecieli ci najgorsi, trzeba teraz wyskrobać następnych...

E.K.-K.: ...skoro wyleciało aż 64, to podejrzewam, że został najwyżej jakiś trzeci sort.

Waryński młodym nie przeszkadza

Zapytajmy studentów. To fajnie, że zdekomunizujemy ulice, bo w latach 90. tej dekomunizacji było za mało?

Daniel Kowalski: To zależy od tego, która generacja to ocenia. Nigdy bym nie pomyślał, idąc ul. Jana Pawła II w Częstochowie, że kiedyś to była al. Lenina. Mimo wszystko jako przedstawiciel pokolenia JP II uważam, że to zmiana na lepsze.

Dobrze, że w miejscu Lenina jest akurat Jan Paweł II?

E.K.-K.: To problem sekwencji - kto za kogo. Jeśli się to prześledzi, to można odnaleźć powody do chichotu. Np. w jakimś mieście ul. Róży Luksemburg wymieniono na św. Zyty.

Emilia Gdak: A w Białymstoku Monopolowa od 1990 r. jest ul. św. Wojciecha.

Daniel: Mam przykład z małego miasta, gdzie ul. Lenina zmieniono na neutralną Jałowcową.

Małgorzata Dworakowska: U nas w Płońsku wylecieli Hanka Sawicka i Karol Świerczewski. Teraz mamy ul. gen. Maczka i Władysława Andersa. W innych miastach wylatywali przeważnie Nowotko, Bierut...

Anna Świder: W Warszawie też nie ma już ul. Nowotki, pl. Dzierżyńskiego i Wery Kostrzewy. Tu było i jest bardzo dużo zmian ideologicznych.

Daniel: Ale już w takim miasteczku Alwernia były tylko dwie zmiany ideologiczne - ul. Lenina zmieniono na Zacisze, a ul. Janka Krasickiego na Ignacego Krasickiego.

Emilia: W Płocku ul. Armii Ludowej to teraz ul. Jana Pawła II.

Małgorzata: A np. w 1990 r. w Mielcu z ul. Ludowego Wojska Polskiego została ul. Wojska Polskiego. Udało się zadbać o aspekt informacyjny. A u mnie w Płońsku ul. 1 Maja wcale nie zmieniano.

W Warszawie też, nadal jest w Ursusie.

Małgorzata: Ale ja mam przykład, że bardzo można namieszać. W Radomiu w 1989 r. zmienili ul. Józefa Piłsudskiego na Bartosza Głowackiego i w tym samym roku ul. Nowotki na Piłsudskiego.

Bo może ta druga ulica była ważniejsza?

E.K.-K.: Najpierw dali gdzieś Piłsudskiego, bo tam można go było "upchnąć", a potem stwierdzili, że to mało godne miejsce.

Pstrowskiego nie znamy

Jaka nazwa czy patron by Wam nie pasowali?

Daniel: Chyba wszystkie osiedla z kolejnym "x"-leciem PRL, np. 25- czy 35-lecia. To się Polakom kojarzy źle.

Anna: Lenin na pewno tak, ale już taka Hanka Sawicka niekoniecznie.

Bo może już nie wszyscy pamiętają, kim była.

Marek Miernicki: Była działaczkš w PRL-u.

E.K.-K.: No, nie w PRL-u! Ona zginęła w czasie okupacji i nie zdążyła PRL-u doczekać. Tu przyznam, że podczas przeglądania materiałów przez studentów były przeoczenia co do niektórych nazwisk, jeżeli sobie ich wcześniej nie sprawdzili. Im się już niektórzy patroni z ideologią nie kojarzą.

Daniel: Zmieniono ul. Czterech Pancernych w Krakowie i Częstochowie. Ten serial kojarzy się przecież młodemu pokoleniu bardzo miło. A oni w Krakowie zmienili ją na Unruga, a w Częstochowie na Paureda.

Ostatnią zdekomunizowaną ulicą w stolicy była ul. W. Pstrowskiego. Od listopada jest to ul. Zgrupowania AK "Kampinos". Co myślicie o tej zmianie?

Wszyscy chórem: Nie wiemy, kto to był, nie będziemy oceniać.

Przodownik pracy, stachanowiec w latach 40. Jako rębacz w kopalni Jadwiga wzywał innych do współzawodnictwa. Krążyła rymowanka: "Wincenty Pstrowski górnik ubogi, wyrobił normę, wyciągnął nogi".

Daniel: Mnie się to kojarzy z kultem pracy w okresie PRL.

Anna: Ja jestem za tą zmianą. W wielu dużych miastach były ulice Przodowników Pracy i już takich nie ma.

E.K.-K.: Znowu wyszło na to, że gdy ktoś wywołuje jeszcze w moim pokoleniu jakieś emocje, to studenci nie wiedzš, o kogo chodzi.

Czyli może taka dekomunizacja jednak się przyda, bo przy okazji prześwietli się patronów i młodzi dowiedzą się, kto to był.

Małgorzata: A kto ma decydować, kto jest dobry, a kto zły?

Emilia: Referendum.

Marek: Ale to kolejne koszty.

Czyli co, dość już zmian, a teraz łatamy dziury w jezdniach?

Marek: Tak, jeśli 16 lat nazwa się utrzymała, to po co ją zmieniać?

Ale na Woli jest uliczka Jana Paszyna. Wisi tam tablica z jego życiorysem: Przedwojenny działacz Komunistycznej Partii Polski, wyemigrował do ZSRR i tam go zabili w czasie czystek stalinowskich. Ktoś już kilka razy tę tablicę zamalował. Co zrobić z ul. Jana Paszyna? Ujdzie w tłoku czy nie?

Anna: Skoro miejscowi tak reagują.

Daniel: Trzeba spytać mieszkańców tej uliczki, czy go nadal chcą.

Akurat ul. Paszyna nie ma żadnego adresu.

Anna: Wola to dzielnica ludzi starszych, to może być dla nich rażący patron.

Daniel: Niech urząd dzielnicy zrobi wizję lokalną i przeprowadzi ankietę.

Anna: W proponowanej przez rząd ustawie to wojewoda ma mieć prawo do wskazywania, który patron się nie nadaje.

Daniel: Wojewoda nie może decydować za mieszkańców.

Anna: Jak nowa ustawa miałaby funkcjonować? Czy będzie lista zakazanych patronów?

Małgorzata: Dla jednego ul. 1 Maja jest ideologiczna, dla innego już nie. W końcu to nadal święto państwowe.

Podwójny papież w Rykach

Skąd potrzeba zmieniania nazw?

E.K.-K.: Nazwy pełnią funkcje symboliczne, więc zmiany polityczne pociągają za sobą zmiany patronów. Ale żeby gdzieś w mieście trafić, liczy się stabilność nazw. I tu pojawia się sprzeczność z symboliką. Po odzyskaniu niepodległości po I wojnie światowej pojawiła się konieczność zastępowania nazw rosyjskich i niemieckich. Eliminowano te, które ewidentnie kojarzyły się z caratem, np. taka Mikołajewska czy Konstantynowska (oba przykłady z Łodzi). W II RP zmiany zaczęły się, gdy umarł Piłsudski. Ulicom i placom nadawano jego imię, w Warszawie padło na plac Saski. Ale w Poznańskiem aż tak bardzo marszałkiem nie szafowano. Za okupacji nazwy tłumaczono, np. Marszałkowską na Marschallstrasse, albo nadawano nowe, bo nie mogło być ul. Legionów. Po 1945 r. czasami wracały nazwy przedwojenne, chyba że były zbyt związane z sanacją. Kolejna fala zmian przyszła po 1948 r., tym razem były to nazwy związane ze Stalinem, łącznie ze Stalinogrodem zamiast Katowic i al. Stalina zamiast Al. Ujazdowskich. To był krótki okres i Stalina z nazewnictwa wycofano. Taki był sowiecki rytuał: jeżeli ktoś z przywódców przestawał być ważny, to się go wycinało ze zdjęć, pomników, nazw. Mieliśmy też sporo zmian w okresie pierwszej "Solidarności" w 1980 i 1981 r.

Joanna Gąsowska: Np. w Białymstoku ul. Mistrzów Plonów zmieniono wtedy na Kardynała Wyszyńskiego.

W Warszawie prymas Wyszyński dostał tylko krótki kawałek ul. Wroniej. Al. Rewolucji Październikowej na Prymasa Tysiąclecia zmieniono już w latach 90.

E.K.-K.: Bo w 1981 r. sojuszu ze Związkiem Radzieckim w nazwach jeszcze nie ruszano. Największą falę zmian mieliśmy między 1989 a 1993 r. Np. w Łowiczu zmieniono wtedy 8 proc. nazw.

Teraz zostały już niedobitki. Np. taki Henryk Raabe, PRL-owski ambasador w ZSRR, ma uliczkę na Ursynowie. Albo Julian Brun, działacz KPP. Kiedyś byłem przekonany, że chodzi o Giordana Bruna.

Daniel: W Krakowie zniknęła ul. Złotej Kielni.

Marek: W Lublinie 90 proc. nowych nazw w 1990 r. to nazwy religijne: Dominikańska, Bernardyńska, Świętoduska.

E.K.-K.: Po prostu wróciły stare nazwy. Ilościowo zmian w wielu miastach nie jest wcale dużo, ale często dotyczą one głównych ulic.

Dziś często to ulice Jana Pa wła II. Papież dostawał ulice już za życia, wbrew polskiej tradycji nazewniczej. Myślę, że ma je już w każdym mieście.

W Rykach (woj. lubelskie) ma nawet dwie. Tam jest i ul. Jana Pawła II, i ul. Karola Wojtyły. A jak się podobają nowe nazwy, które pojawiają się często w miejsce zdekomunizowanych? W stolicy mamy przegląd generalicji, księży, zgrupowań i batalionów, jest nawet skwer Więźniów Politycznych Stalinizmu i rondo Ofiar Zbrodni Katyńskiej.



Emilia: W czasach totalitaryzmu ludzie identyfikowali się z innymi patronami, w demokracji z innymi.

Pytanie, czy rzeczywiście się identyfikowali i czy identyfikują się teraz?

Daniel: Dla mnie ta nazwa ronda niesie jakąś informację.

Marek: Patroni politycy i wojskowi raczej dzielą, niż łączą mieszkańców.

Anna: Idealni byliby patroni ze świata kultury.

E.K.-K.: Najlepsze są nazwy neutralne: taka Słoneczna, Stołeczna, Piaskowa, Boczna... Tylko że te w końcu się wyczerpują. I tradycja nazw patronów, którą mamy od jakichś 150 lat, jest górą.

Małgorzata: Niektóre miasta stawiają na lokalnych patronów, znanych i zasłużonych dla okolicy, kosztem ogólnopolskich, którzy mogą budzić kontrowersje. Tylko że dekomunizacja może teraz objąć także tych lokalnych.

Warszawski poseł PiS Karol Karski mówi, że jeśli lokalna społeczność chce za patrona ulicy Edwarda Gierka, to niech tak będzie. Ale gen. Jaruzelski, który "ma krew na rękach", już nie przejdzie.

E.K.-K.: W 1995 r. "Gazeta Stołeczna" opublikowała wyniki badań, z których wynikało, że 15 proc. mieszkańców Warszawy było za dalszymi zmianami nazw bez względu na koszty. 20 proc. było za zmianami nazw mniejszych ulic. 60 proc. powiedziało, że najlepiej niczego nie zmieniać. Ostatnio natrafiłam na badania z Olsztyna, gdzie przeciw zmianom jest 59 proc. ankietowanych, a za - 29 proc. Wygląda więc na to, że większość nie chce już nowych nazw.

Marek: Jeżeli się zmieni nazwę ulicy, to ludziom nie będzie się lepiej żyć.

E.K.-K.: Ale za to słuszniej.

Emilia: To związane z polityką Kaczyńskich: najpierw były teczki, rozliczanie, a teraz nazwy ulic.

E.K.-K.: Tylko że niektórzy tak się przyzwyczajają do nazwy ulicy, że nie chcą zmian bez względu na konotacje z patronem. Tak było z ul. Związku Walki Młodych na Ursynowie, którą mieszkańcy wybronili.

Daniel: My, młodzi, też możemy proponować nazwy. Np. na Mokotowie, gdzie większość to ludzie starsi.

E.K.-K.: I co by pan tam np. zmienił?

Daniel: Np. ulicę Jurija Gagarina.

To może na Hermaszewskiego? A jacy są Wasi ulubieni patroni albo nazwy?

Anna: Plac Piłsudskiego.

Małgorzata: Al. Jana Pawła II.

Joanna: Prymasa Tysišclecia.

Marek: Al. Niepodległości.

Daniel: Ul. Kubusia Puchatka.

E.K.-K.: A ja nie mam jednej ulubionej. I choć jestem córką uczestnika walk Batalionu "Zośka", wolałabym, żeby w naszych nazwach było mniej martyrologii. Chciałabym, żeby bardziej oddawały nasze narodowe sukcesy albo uroki okolicy. 1

Rozmawiali Dariusz Bartoszewicz, Jarosław Osowski
 


Дата: Пятница, 26 Январь 2007
Прочитана: 1723 раза

Распечатать Распечатать    Переслать Переслать    В избранное В избранное

Вернуться назад